O nas piszą

„Ewelina”

Stary dom „Pod Matką Boską”
Rozsiadł się w pachnącym różami ogrodzie
Podparty pana Prusa laską
Przegląda się w fontanny tęczowej wodzie.

Otulony dzikim winem, kwiatami i bluszczem
Szepcze cicho: tu zatrzymał się czas.
Od lat wielu wszystkich serdecznie goszczę.
Ukojenie rozdaję i spokój wśród Was.

Zapach kawy, pieczonego ciasta
Wita Cię, gdy tylko przekroczysz jego próg.
Zapominasz o zgiełku i szarości miasta…
Jak dom, tak nagle, uczynić to mógł?

Pijąc wino, wśród lamp i obrazów, dobrze będzie
Pomarzyć i posłuchać delikatnych brzmień.
Quo vadis w szalonym pędzie?
Zatrzymaj się!

i może coś zmień…

 

 

Elżbieta Konarzewska
LUBLIN – NALĘCZÓW – WIELKANOC 2014 ROK

 

Dwutygodnik „NA ŻYWO”

Nałęczów, jako uzdrowisko, jest znany już od początku XIX wieku. Tutejszy mikroklimat, źródła wód mineralnych oraz krajobraz sprawiają, że to wymarzone miejsce na odpoczynek.

Atrakcją Nałęczowa jest kawiarnia, restauracja i zarazem salon sztuki „EWELINA”, mieszcząca się w XIX-wiecznej stylowej willi. Kiedyś mieszkał w niej Bolesław Prus.

Tu zmarła tajemnicza Tamara, której portret „Dama w perłach” wisi w kawiarni. Podobno w niektóre noce słychać w willi szmer pereł – tu duch Tamary krąży po korytarzach.

Kawiarnię i galerię założyła w latach 70. – nazwała ją też swoim imieniem – pani Ewelina Bartosiewicz, która znana była ze wspierania twórczości młodych plastyków. Ich obrazy, rzeźby, świeczniki, popielnice zdobią teraz willę.

W „EWELINIE”, która od wczesnej wiosny do późnej jesieni zaprasza również do stolików rozstawionych wokół stylowej fontanny w pełnym kwiatów ogrodzie, bywają nie tylko kuracjusze miejscowych sanatoriów. Przyjeżdżają też, zauroczeni atmosferą tego miejsca, goście z odległego o 25 km Lublina oraz wczasowiczowi i artyści z pobliskiego Kazimierza Dolnego.
Kawiarnia znana jest z pysznych ciastek, m.in. sławnej w okolice delicji nałęczowskiej, restauracja z potraw charakterystycznych dla regionu Lubelszczyzny oraz Wołynia, skąd pochodzi pani Ewelina. Wyśmienity barszcz z kulebiakiem i ruskie pierogi to dania sztandarowe.

W takich wegetariańskich smakołykach lubują się stali bywalcy „EWELINY”, profesor filozofii Maria Szyszkowska i jej mąż, poeta i rzeźbiarz, Jan Stępień. Od dawna zakochani w Nałęczowie, osiedlili się w niedalekich Strzelach, gdzie mieszkają wraz ze swoimi zwierzakami – psem Apo i kotem – w nieco tylko zmodernizowanej, uroczej wiejskiej chacie.

MONIKA ZAGAJSKA
Nr 16 – 24 lipca 2000

Miesięcznik „SUKCES”

Patrząc na efektowny budynek, w którym mieści się pensjonat i restauracja, aż trudno uwierzyć, że jeszcze do niedawna był ruiną po XIX-wiecznej willi, gdzie przed laty mieścił się posterunek policji z tymczasowym aresztem.

Niepowtarzalną atmosferę restauracji „EWELINA” tworzą m.in. doskonale odrestaurowane XIX-wieczne elementy wystroju wnętrz (oryginalne sztuki, stare lampy), wspaniały ogród letni oraz wykwintne menu.

Specjalnością kuchni jest rzadko już dziś serwowana zupa cytrynowa na wywarze z jarzyn, podawana z ryżem. Można też skosztować świetnie przyrządzonej kaczki po polsku z jabłkami, indyka z borówkami, smakowitych ryb oraz pierogów w delikatnym cieście.

W „EWELINIE” bywają osobistości ze świata literatury, filmu, teatru, m.in.: Czesław Miłosz, Andrzej Wajda i mieszkająca w Nałęczowie prof. Maria Szyszkowska (na zdjęciu).

Nr 6 (158) – czerwiec 2003